Historia „Sarenki” pana Stanisława. Część druga.

[ 1 ] 30 kwietnia 2017 |
Foto: © 2016 www.elipsa.at

Rzeźba sarny, wykonana przez Stanisława Krzekotowskiego, zdobi skwer przed ratuszem w Mauthausen.

Ojciec autora książki „Kronika Langenstein”, Johann Prinz, był do momentu powołania go do Wermachtu w roku 1942 zatrudniony w DEST- Kamieniołomy w Gusen jako instruktor i mistrz przyuczający praktykantów do zawodu; podlegało mu 200 więźniów i 50 cywilnych uczniów. Do jego obowiązków należało wykonanie zleceń na prace kamieniarskie i nadzór nad ich wykonaniem. Miejsce pracy owych 200-tu więźniów znajdowało się w czterech halach kamieniarskich.

Foto: © 2016 www.elipsa.at

Członkowie Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych przed Ratuszem w Mauthausen.

Pewnego dnia otrzymał on zlecenie wykonania do ogrodu przed willą obozowego komendanta leżącej sarny, naturalnej wielkości. Ponieważ pomiędzy więźniami znajdował się młody polski rzeźbiarz, prace udało się wykonać ku zadowoleniu zleceniodawcy. Po wyzwoleniu obozu w maju 1945 roku, pracujący jako kamieniarz rzeźbiarz szukał swojego mistrza Johanna Prinza, by przed powrotem do kraju podziękować mu za dobre traktowanie. Ten jednak tuż przed końcem wojny trafił do lazaretu. Polski rzeźbiarz chciał mu podarować rzeźbę sarny, która była jego własnością, jako że wykonał ją podczas prac przymusowych. Chciał  przenieść sarnę z ogrodu przed willą byłego komendanta Ziereisa do ogrodu Prinza. Ten jednak odmówił przyjęcia rzeźby. Jakiś czas później sarna została przeniesiona do Mauthausen i umieszczona w parku naprzeciwko urzędu gminy.

Oprócz Johanna Prinza nikt nie znał historii rzeźby. Opowiedział on ją swojemu wówczas 13-letniemu synowi, i o innych detalach pracy w kamieniołomach.

Niestety, nazwisko rzeźbiarza uleciało Prinzowi z pamięci. W dniu 5-go maja 1998 r. podczas uroczystości wyzwolenia obozu w Gusen, Prinz rozmawiał w ramach dyskusji „Platforma 75- lat wyzwolenia Austrii” z byłymi włoskimi i polskimi więźniami z Gusen (pracującymi wówczas w kamieniołomach). Los chciał, że do rozmowy włączyła się pewna kobieta z Polski.
Opowiedziała ona o swoim zmarłym mężu, który pod okiem Prinza nauczył się zawodu kamieniarskiego, jak również o tym, że musiał on wyrzeźbić sarnę do ogrodu komendanta. Wtedy to poznano cudem, po 53 latach, nazwisko artysty tej przepięknej rzeźby z granitu. Mowa jest o Stanisławie Krzekotowskim z Poznania, z Polski. Kobieta powiedziała też, że mąż chciał odwiedzić Prinza podczas którejś z rocznic wyzwolenia obozu, lecz dom jego został przebudowany, w związku z czym Polak nie rozpoznał obejścia. Foto: © 2016 www.elipsa.at
Zwiedził on również Mauthausen i tam natknął się na swoją sarnę. Jego największym życzeniem było, by umieszczono obok napis.
Johann Prinz zjawił się osobiście w urzędzie gminy i opowiedział tę historię. Prosił również o wypełnienie życzenia zmarłego w międzyczasie rzeźbiarza, dotyczące umieszczenia napisu.

Stanisław Krzekotowski, mistrz kamieniarski, więzień Fortu VII, obozu koncentracyjnego Dachau i Gusen, ukochany mąż, ojciec, dziadek i pradziadek, żył 75 lat.

Opr. Barbara Kalczyńska
Foto: © 2017 www.elipsa.at

Tagi: , , ,

Kategoria: Archiwum /, Z kraju i ze świata

Komentarze (1)

Trackback URL | Comments RSS Feed

  1. Juliusz Michał Krzekotowski pisze:

    Witam jestem wnukiem dziadka i ta historia jest mi znana lecz na swej drodze spotkałem przez przypadek kolegę dziadka kamieniarZa z Poznania który mógłby dopisać parę faktów z życia w obozie .

Zostaw odpowiedź